Taryfy celne Trumpa w Dniu Wyzwolenia stawiają świat na krawędzi

John J. Hardy
Dyrektor ds. analiz makroekonomicznych
Podsumowanie: Cła nałożone przez Trumpa w Dniu Wyzwolenia były znacznie bardziej agresywne niż się obawiano, a Stany Zjednoczone mogą dążyć do całkowitego oddzielenia się od handlu z Chinami w dłuższej perspektywie. Oto nasze krótkie spojrzenie na to, co właśnie się wydarzyło i na co należy zwrócić uwagę w przyszłości.
Co się właśnie wydarzyło?
Podczas wczorajszej konferencji prasowej w Ogrodzie Różanym prezydent USA, Donald Trump, ogłosił nowe cła na prawie wszystkich głównych partnerów handlowych USA, unikając jednak dalszych działań przeciwko Kanadzie i Meksykowi. Przed wydarzeniem oczekiwano, że cła będą oscylować między 10 a 15%. Zamiast tego Trump ogłosił podstawowe cła w wysokości 10% na prawie wszystkich partnerów handlowych USA oraz znacznie wyższe "wzajemne" cła na kraje z dużymi, trwałymi deficytami handlowymi. Według jednego z obliczeń, średnia ważona dla tych nowych ceł, oparta na strukturze importu do USA, wynosi około 19%, a ogólny ważony poziom ceł, w tym wcześniej ogłoszone przez Trumpa, wynosi około 29%, według Michaela Every z Rabobanku. Są to najwyższe stawki celne w USA od czasów osławionych ceł Smoot-Hawley z lat 30. ubiegłego wieku. Choć nominalnie były one wyższe niż te z 'Dnia Wyzwolenia', ich rzeczywisty wpływ może być większy ze względu na złożoność współczesnych łańcuchów dostaw."
Przykłady nowych wzajemnych taryf:
- Chiny: 34% (oprócz już ogłoszonych 20%, czyli łącznie 54%)
- UE: 20%
- Japonia: 24%
- Korea Południowa: 25%
- Indie: 26%
- WIELKA BRYTANIA: 10%
- Bangladesz: 37%
- Wietnam: 46%
Jak zareagował rynek?
Rynek zareagował słabo na ogłoszenia dotyczące ceł w Dniu Wyzwolenia, a nastroje związane z ryzykiem spadły. Kontrakty terminowe na amerykańskie akcje szybko zaczęły spadać, notując spadek o około 3% od wczesnych godzin europejskich następnego dnia. Firmy, na które specyficzna struktura ceł miała duży wpływ, odnotowały jeszcze większe spadki. Apple spadł wczoraj o około 7% w późnych godzinach handlu, ponieważ produkuje wiele swoich iPhone'ów w Chinach i przeniósł część produkcji do Indii, które teraz podlegają dużej 26% stawce celnej. Nike spadł o około 7%, a Amazon o 6%. Dolar amerykański był znacznie słabszy, ponieważ rynek uznał, że zwiększa to ryzyko recesji w USA, a globalni inwestorzy mogą nadal przenosić swoje portfele inwestycyjne z dala od amerykańskich akcji na podstawie tych wiadomości. Japoński jen gwałtownie wzrósł, podobnie jak amerykańskie obligacje skarbowe, co spowodowało gwałtowny spadek amerykańskich stóp procentowych. Rynek wycenia dalsze luzowanie polityki pieniężnej przez Fed w tym roku oraz zwiększone ryzyko recesji.
Dlaczego Trump to robi?
Możesz przeczytać uzasadnienie Białego Domu, w języku angielskim, dotyczące nałożenia tych ceł tutaj. Ten tekst jest dość obszernym podsumowaniem wypowiedzi Trumpa na temat wykorzystywania USA przez inne kraje. Dotyka jednak sedna problemu Stanów Zjednoczonych – faktu, że nie produkują już wystarczająco dużo na rynek krajowy i że ich finanse są w złym stanie, co stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa gospodarczego USA.
Innym sposobem na zrozumienie tej sytuacji jest krytyczny punkt zwrotny napędzany przez Dylemat Triffina. Jest to kryzys, który pojawia się, gdy waluta krajowa – w tym przypadku dolar amerykański – jest również wykorzystywana jako podstawowa waluta dla globalnych rezerw i handlu. Problem narasta z czasem, ponieważ Stany Zjednoczone, aby zapewnić światu dolary amerykańskie, muszą utrzymywać duże deficyty handlowe i budżetowe (te ostatnie w celu zapewnienia aktywów rezerwowych w postaci amerykańskich obligacji skarbowych). Z biegiem czasu nierównowaga staje się tak duża, że zaufanie do stabilności dolara amerykańskiego maleje, ponieważ kraj obawia się destabilizacji finansów publicznych USA poprzez masową akumulację długu. Dodatkowo, amerykańska gospodarka jest "wydrążana" z powodu przewartościowanej waluty, ponieważ inne kraje, zwłaszcza Chiny, stosują politykę merkantylistyczną, aby rozwijać swoje gospodarki poprzez bazę produkcyjną opartą na eksporcie i tłumić wartość swojej waluty.
Cła z okazji Dnia Wyzwolenia są sposobem na ogłoszenie światu, że Stany Zjednoczone nie zamierzają dłużej uczestniczyć w obecnym globalnym reżimie gospodarczym, skracając wszystko, nie oferując jeszcze żadnych odpowiedzi na temat tego, co ma go zastąpić. Jest to coś, co nadchodziło od dłuższego czasu, a wczorajszy dzień był prawdziwym momentem krystalizacji w kierunku nowego porządku świata, który nie jest jeszcze dobrze zdefiniowany.
Co będzie dalej?
Amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent próbował wczoraj po godzinach nadać sprawom optymistyczny obrót, mówiąc, że liczby ogłoszone przez Trumpa były 'górną granicą liczby', pod warunkiem, że nie nastąpią żadne działania odwetowe ze strony krajów docelowych. Teoretycznie istnieje więc miejsce na złagodzenie stanowiska USA, jeśli rozpocznie się pewnego rodzaju 'dealmaking' – na przykład niektóre kraje oferujące zmianę swojej obecnej polityki lub oferujące więcej inwestycji w USA w zamian za złagodzenie amerykańskich ceł lub nawet obniżenie własnych ceł na towary z USA – chociaż w wielu przypadkach kraje te mogą nie mieć żadnych znaczących ceł przeciwko USA, po prostu nie importują dużo w stosunku do tego, ile eksportują. Cła 'wzajemne' zostały obliczone na podstawie uproszczonego wzoru (import USA-eksport USA)/import USA do kraju docelowego, a następnie podzielone przez dwa. Jako punkt odniesienia przyjęto 10%, nawet dla krajów, które nie mają nadwyżki handlowej w stosunku do USA.
Ale z pewnością istnieją dalsze negatywne zagrożenia – zwłaszcza jeśli główni partnerzy handlowi USA podejmą działania odwetowe. Najistotniejszym ryzykiem jest wskazanie, że Stany Zjednoczone dążą do dramatycznego rozwarstwienia globalnej gospodarki, wyróżniając Chiny wysokimi 34% cłami, oprócz już ogłoszonych 20% ceł – co daje oszałamiający 54% całkowity poziom ceł. Dodatkowe cła wtórne na Chiny są również możliwe, jeśli USA zdecydują się na nałożenie ceł na importerów wenezuelskiej ropy (dodatkowe 25%), a ostatecznie także rosyjskiej ropy (groźba, ale jeszcze nie nałożona). Biały Dom ogłosił wczoraj, że będzie dążył do nałożenia ceł "de minimis" (o minimalnym znaczeniu) na paczki z Chin o wartości poniżej 800 USD, wynoszących 30% lub 25 USD za sztukę od 2 maja, z planem wzrostu do 50 USD za sztukę co najmniej od 2 czerwca. Dodatkowe zasady wymagają rejestracji każdej paczki, aby zapewnić otrzymanie płatności itp. Jest to wyraźnie ukierunkowane na całkowite zamknięcie importu małych artykułów detalicznych od chińskich sprzedawców internetowych, takich jak Shein i Temu. Od tego momentu należy obserwować reakcję Chin na wszystkie powyższe działania.
Co dalej zrobią rynki?
Wciąż istnieje wiele niewiadomych, a główną z nich jest to, jak partnerzy handlowi USA zareagują na tę falę nowych ceł.
- Akcje: W perspektywie krótkoterminowej, jeśli przejdziemy do trybu zawierania umów, a nie do trybu odwetu, możemy zaobserwować pewną stabilizację cen akcji na rynku. Jednak w perspektywie średnioterminowej bardziej prawdopodobne jest, że nadal będziemy obserwować słabe wyniki amerykańskiego rynku akcji, a nawet niekorzystny rynek niedźwiedzia, jeśli Stany Zjednoczone wpadną w recesję, co jest obecnie znacznie większym ryzykiem, jeśli te cła zostaną utrzymane. Inne kraje również są narażone na ryzyko bessy, choć w mniejszym stopniu, w zależności od skali eskalacji wojny handlowej.
- Amerykańskie obligacje skarbowe: Zwiększa to ryzyko recesji w USA, co może spowodować spadek rentowności, ponieważ Fed może obniżyć stopy procentowe bardziej niż wcześniej oczekiwano – prawdopodobnie o 125 punktów bazowych w tym roku, jeśli stopa bezrobocia w USA wzrośnie w nadchodzących miesiącach. Obecnie rynek wycenia jedynie nieco ponad 80 punktów bazowych luzowania w roku kalendarzowym 2025. Długoterminowe rentowności w USA pozostają znakiem zapytania – recesja w USA powinna oznaczać, że rentowności będą spadać znacznie dalej, ale jeśli Republikanie wprowadzą duże cięcia podatkowe lub inne środki, które pogorszą i tak już bardzo duże deficyty budżetowe, zdolność do dalszego spadku rentowności może być ograniczona.
- Waluty: Jest to bardzo niekorzystne dla dolara amerykańskiego, ponieważ cła z okazji Dnia Wyzwolenia zmniejszą atrakcyjność amerykańskich aktywów. Spadek deficytów USA wobec reszty świata może prowadzić do mniejszego przepływu kapitału do amerykańskich akcji, szczególnie po tym, jak amerykańska 'wyjątkowość' w globalnych wagach i wycenach akcji osiągnęła historyczne ekstremum. Dodatkowo istnieje ryzyko recesji w USA. Japoński jen może nadal zyskiwać na wartości, ponieważ japońscy inwestorzy wycofują aktywa w obliczu słabych rynków globalnych, a spadające globalne rentowności zwiększają względną atrakcyjność jena. Japońscy liderzy mogą postrzegać jena jako narzędzie negocjacyjne, próbując złagodzić warunki amerykańskich ceł, dążąc do silniejszego jena. Euro (EUR) może wzrosnąć w kierunku 1,1500 i dalej w stosunku do dolara amerykańskiego, ponieważ Niemcy planują masową ekspansję fiskalną w celu sfinansowania wydatków na infrastrukturę i obronę. Coraz częściej mówi się również o większej liczbie wspólnych emisji długu UE, co sprzyja sile euro.
- Złoto: Utrzymująca się ogólna presja wzrostowa, ponieważ rynki postrzegają złoto jako bezpieczną przystań, chociaż w tym momencie jest to dość dojrzały handel, a jeśli płynność rynku spadnie, zmienność stanowi ryzyko.
- Towary: Towary zależne od wzrostu, takie jak metale przemysłowe i energia, mogą znaleźć się pod presją w perspektywie krótkoterminowej, ale kompleks towarowy prawdopodobnie osiągnie lepsze wyniki niż akcje w perspektywie średnio- i długoterminowej.